Już słychać, już biegną, już zaraz zwyciężą!
poprzewracało,
paniom zresztą
to samo. Na stołach
wódka i tłuste
słowo, bo z wiarą
przegrywa ciało.
Pod stołem nóżka
nóżkę zaczepia,
obrus zakrywa
całość pokracznych prób
obejścia życia
bez błędów, win
i żalów. Niestety
widzi to zza okna
kot, co parapet zajął,
a teraz myje te swoje
łapki, a także swoją
nagość.
Panie, panowie tną
ciszę w drobne.
W gardła swe leją
puste czasów znaki.
Myślą – o, zgrozo!
– że może któreś
dotrą żyłami do kości.
Tam bowiem blisko
jest już do piachu,
a dalej już prosto
do Prawdy.
Poprzewracane do góry
nogami śpią nocą
półnagie półprawdy.
Panowie zaś
nie mogąc spocząć,
szukają w kieszeniach
modlitw.
Na próżno jednak
te wszystkie wysiłki,
bo już słychać głos trąby.
Już biegnie wojsko
w mundurach podartych,
już biegną niesforne myśli.
Zaraz zdobędą!
Już zaraz zwyciężą!
Zawładną oczami nieśpiących.
Kto bowiem patrzy
przez pryzmat myśli,
ten błądzi i błądzi,
i błądzi...
