Gdy umrę znienacka...
– jutro,
bo przecież nie wczoraj,
a dziś jest już zdecydowanie
za późno,
byś czytał, czytała
wiersze ni to smutne,
ni suche. Gdy więc umrę,
pamiętaj, że to nie
za karę! Także
płacz, lecz niezbyt długo,
bo na jednych łzach rosną
wyobrażenia, a na drugich
pokora. Zanim zmieni się
w tobie coś, co pustki
nie znosi, to usiądź
na ławce niebieskiej
( w Melsungen )
i westchnij porządnie.
Tam właśnie zrozumiesz
kędy Duch tchnie.
Jestem przecież!
