Ballada pijacka
Miłe spotkanie, napełńmy kielichy!
Wino weseli i rozjaśnia w głowie.
Człek od zwierzęcia różni się, bo michy
Bydle pożąda, a kielicha człowiek.
Gdy dobre wino nie trzeba zagrychy,
Smak wina jadło może zepsuć bowiem,
A żal by było, bo trunek nielichy,
Więc złoto Renu przelejmy w kielichy
I niech ballada pijacka popłynie,
Strofa Villona, nie proste dystychy,
Nie trza gorzały, tytoniu, marychy,
Gdy można duszę w złotym skąpać winie.
Co mi tam kielich, mam zacną piwnicę,
Jak Bóg, w me progi przyszli mili goście.
Furda kielichy! Napełńmy szklanice!
Tak będzie szybciej, gościnniej i prościej.
Nie trzeba wcale jeździć za granicę,
Bowiem Ren w naszych dziś gardłach zagości.
Rumieńcem trunek rozgrzewa nam lice,
Nie żal przewietrzyć czasami piwnicę.
I niech ballada pijacka popłynie,
Wszak pięknym głosem nie darmo się szczycę.
Niech radość spłynie na naszą ulicę
Gdy można duszę w złotym skąpać winie.
Na cóż nam szklanki? Wszak to tyle pracy
Co chwila nową napełniać. Czy warto?
Wypijmy sobie, jak dawni Polacy,
Którzy pijali trunek bogów kwartą.
Niech szpunt wybiją z beczki hajdamacy,
Pijmy, a szklanki pozostawmy czartom.
Do kwart! Albośmy chłopcy jacy-tacy?
Szklanki napełniać to zbyt wiele pracy.
I niech ballada pijacka popłynie,
Ren osuszymy, bośmy nie żebracy,
Za piękną piosnkę kwartą wam zapłacę
Gdy można duszę w złotym skąpać winie.
Bawmy się bracia! Zakały jedynie
Nas zwymyślają od alkoholików.
Więc niech ballada pijacka popłynie
Nie chcę smutasów wokół słyszeć krzyku,
Gdy można duszę w złotym skąpać winie.
.
