W przestrzeni między nami
Czas płynął falami —
raz leniwie, raz w nagłych porywach,
gubił oddech między nami.
Twój zapach podsycał powietrze,
gęstniał na mej skórze.
Twój smak czarował
powolnym zaklęciem.
Twoje dłonie kołysały mnie
ku wyzwoleniu,
otwierały miejsca
nietknięte dotąd pragnieniem.
Szepty pękały w gardle,
zagubione w przestrzeni między nami,
aż pozostawał tylko rytm
wspólnego oddechu.
Między jednym dotykiem a drugim
rodziło się niecierpliwe napięcie.
Twoje spojrzenie mówiło więcej,
niż odważyły się usta.
Dusze piły siebie łapczywie,
bez wstydu, bez granic.
Twoje ramiona nie były już schronem —
były spełnieniem.
I w ich uścisku
szczęście miało smak:
nagi,
gorący,
prawdziwy.
