Mini mit
Acontius zakochał się w pięknej Cydippe.
Nie mógł jej dotknąć,
ni dłoni, ni skroni,
więc słowo ukrył w owocu czerwieni.
Pod stopy jej rzucił zaklęcie jak płomień.
Niech los je wypowie,
niech bogów nakłoni.
Eros zaśmiał się cicho,
widząc, jak słowo staje się przysięgą
w niebie wysoko,
wiążąc ich w mocy świętości głęboko.
Nie zawsze gramy czysto,
nie zawsze fair,
gdy pożądanie w sercu
bierze w nas ster.
---
Delos
On — spojrzenie.
Ona — drżenie.
Owoc pod stopami.
Miłość?
Czy tylko spryt
ubrany w pragnienie?
Nie zawsze gramy czysto,
nie zawsze fair.
Czasem to słowo
pierwsze
bierze ster.
Acontius:
Rzuciłem tylko owoc.
Resztę zrobił los.
Cydippe:
Nie zasłaniaj się losem.
To było sprytne,
i dobrze o tym wiesz.
Acontius:
Chciałem cię.
Cydippe:
Chcieć to nie to samo co mieć.
Acontius:
A jednak drżysz.
Cydippe:
Bo słowo było gorące.
Acontius:
Więc nie żałujesz?
Cydippe:
Żałuję, że mnie
oszukałeś
Acontius:
Chciałem cię zatrzymać.
Cydippe:
Nie jestem falą,
której bieg odmienisz
Zatrzymaj zaklęcie.
Acontius:
Nie mogę.
Bogowie słyszeli.
Cydippe:
Bogowie słuchają odwagi.
Pokaż, że kochasz
prawdziwie
Eros milczy.
Teraz gra toczy się uczciwie.
