Sila
z dodanymi dwoma strofami.
Na ziosna kożdan czekoł.
Na długsze dnie, słónko i
pozietrze feniejsze.
Eszcze sila a łogródek i gymizo
tak puchnąć bandzie aż w głozie
sia pomnianiało.
Zietrzyk leciuchny i modry-
my na Warniji niebo mowamy
Ciajżka robota w polu potam,
To nic. Jek spsik i śpsiyw.
Tajskno am Boże .
Na wiosnę każdy czekał.
Na dłuższe dnie, na słońce
i pogodę fajniejszą.
A z ogrodu kwiatowo- warzywnego taki zapach.
że w głowie będzie szumiało.
Jeszcze chwila
A wietrzyk błękitem tak lekki
my na Warmii to niebo mamy.
I czeka ciężka robota w polu potem.
Nic to.
Sen mi się przyśnił i śpiew.
Tęskno mi Boże.
Na biurku dziadkowego Biedermeiera,
miłość na chwilę sobie przysiądzie.
Latawce zdmuchnie i pył z książek.
Ona w kieszeni ma nieważny bilet,
wciąż się śmieje z tego samego żartu.
Promyki chabrów jasne jak fiolet.
Odejdzie wraz ze mną jak hartu epolet.
Drogą do Mamy Boga i Nieba.
w ten czas, gdy będzie trzeba.
