Gdy dusze stają się jedną burzą
w świetle, które osiadało na słowach jak kurz
byłam niewidzialnym pulsem papieru
uczyłam się miłości z marginesów cudzych historii
i wierzyłam,
że rozpoznam ją po miękkości
myliłam się
przyszła jak pęknięcie sceny , które przesuwa osie świata
rozsypałam się w sobie
jak konstelacja, która zgubiła własną mapę
kiedy spotykasz kogoś
pierwszy raz- nie wiesz,
że świat zmienia nachylenie
że przejmie puls twojego serca
jak niecierpliwy dyrygent
twoje „ja” rozmyje się
jak gwiazda widziana przez wodę
wszystko, co było wcześniej
okaże się szkicem stworzonym drżącą ręką
tuż przed jednym
grawitacyjnym przełomem
