Atramentowa otchłań
Uginam się pod tym ogniem, by odbić się w nim
jak noc, co uczy się blasku od gwiazd,
jak cisza, która nagle zyskuje swój głos
Twoje spojrzenie jest progiem bez drzwi,
Wchodzę tam boso, zostawiając dni,
I choć płonę nie szukam ucieczki
Ten żar już wie…
jest obietnicą
Niech będzie powolny
Niech nauczy się trwać,
Bez strachu, że zniknie,
Bez pośpiechu, niech trwa
I po raz pierwszy chcę zostać
Być ognistym oddechem
Miękkim dotykiem,
Smakiem na skórze,
Niemym zachwytem
Jutrem co płynie swoim
Niezmąconym rytmem
