Klubowe Dionizja
światło stroboskopów rozrywa tłum,
Wszystko traci kontury —
Bit zagęszcza przestrzeń,
rozlewa się pod skórą i pali,
aż oddech zacina się pod żebrami.
Smak nocy rozlewa się —
lepki od światła i dźwięku,
słodko-gorzki.
Neon pulsuje na Twojej skórze,
przesuwa się po niej,
łapie każde zawahanie.
Szukam Cię wzrokiem —
trafiam w pustkę.
Na chwilę wszystko gaśnie.
Tylko bas zostaje,
jakby świat zapomniał o obrazie.
Tłum porusza się zbyt blisko,
ale już go nie widzę naprawdę.
Zostaje tylko ciche, nienazwane drżenie.
Czy naprawdę tu byłeś —
czy to noc
zgubiła się w rytmie?
— Eurypides, Bachantki
