Cukier (nie) krzepi
W bramę więzienia na Rakowieckiej wali człowiek,
Nie po to, aby wyjść, ale wejść.
Nikt nie otwiera, spektakl się skończył,
zdjęcia nie będzie.
Trochę w nim Szwejka, trochę Zagłoby,
trochę "sugar daddy",
Wielki obserwator.
*"ile razy kura pęknie przy znoszeniu jajka,
inne rzucają się na nią,
to samo w życiu- zadziobią, jeśli kto
zacznie broczyć krwią".
Raz skąpy, raz hojny i tu narodził się KOR.
Jego boje z cenzurą, bojaźliwość i odwaga.
Chciał publikować w "Kulturze" i
prenumerować ją oficjalnie w PRL-u.
Jego genialny o "Wróblętach" fragment.
a w sercu tkwi Smętek,
Opowieść, zdjęcia i reportaż,
i za te "tropy" dziękuję.
A Oni nie my pod kołdrę schowają,
takie małe kuleczki.
W ramionach utulą,
ukołyszą wśród liści na wietrze.
Z nich znów narodzą się dzieci,
co tęsknotą wypełnią powietrze.
