w kolorze koralowych godów…
milczysz milczenie często ze złotem kojarzą
siedzisz z ukrytą w dłoniach zasmuconą twarzą
jak gdybyś chciał by nagle srebrem się wylało
to co chwil temu parę strukturę przybrało
piany trzepanej w gniewie pełnej zasmucenia
nie nie pomogą żadne liczne wyjaśnienia
po cóż słać w swoją stronę niepotrzebne słowa
kiedy myśl jeszcze tamte pod powieką chowa
aby ze łzą spłynęły w czeluść zapomnienia
milczysz skulony w kształcie niemego półcienia
naszej wspólnej komody na niej chwile w kliszy
pomilczmy zatem razem w pomałżeńskiej ciszy
gdyż tylko to prócz fotek pożółkłych zostało
z ułudy w której uczuć serce nie widziało...
