Limeryki nieco odjechane
Zaproszono kiedyś do Łowicza
I Wisłocką, i Lwa-Starowicza,
A burmistrz teraz
Ankiety zbiera,
Naturalny przyrost wciąż oblicza.
Gość na szosie niedaleko Rynu
Skradł radiowóz policyjny glinom.
Z pomocą Bożą
Śledztwo umorzą,
Bo niewielka jest szkodliwość czynu.
Jakiś pan z Wyspy Man
W jednym bucie chciał iść w tan.
Pytasz: Dlaczego?
Zgubił drugiego
W samolocie marki An.
To, że pewien kardynał raz w Yumie
Pragnął schudnąć, to każdy zrozumie,
A jednak mili moi
Duchownym nie przystoi
Odprawiając mszę skakać na gumie.
Jan Król tłucze się autem po Łodzi.
Na podjechać pięć metrów - nie szkodzi.
Zawsze w swej limuzynie,
Pieszo chodzi jedynie,
Gdzie - jak wiecie - król piechotą chodzi.
.
