Spryt szatana (wersja muzyczna)
Przy palu, gdzie skraj łąki, koń stał uwiązany,
Lecz uwolnił go człowiek, przez diabła wysłany.
Gdy ogier sznurek zerwał, gnał po polach w trwodze,
Rujnując plon sąsiada na swej ślepej drodze.
Wściekł się chłop widząc straty i ubił ogiera,
Już właściciela konia dzika złość pożera.
Chwycił strzelbę, wymierzył prosto w serce chłopa,
Nie wiedząc, że i jemu wnet grób będą kopać.
Wdowa po martwym chłopie, co zastrzelił konia,
Wzięła odwet na panu – krwawa to ironia.
Za chwilę zaś syn jego kobiecie strzelił w pierś,
Lecz i on zaraz zginął, a po nim cała wieś.
Krew wsiąka już w ziemię, gniew szuka swej drogi,
Takie jest to plemię, świat staje się wrogi.
Łańcuch chorej zemsty na szyjach zaciska,
Nie widać wszak końca takiego zjawiska
Gdy życie zgasło w wiosce, zapytali diabła:
Dlaczegoś to uczynił, cała wioska padła.
Diabeł odrzekł: – Ja tylko zdjąłem koniu pęta,
To w was to zło drzemie , czas o tym pamiętać.
Krew wsiąka już w ziemię, gniew szuka swej drogi,
Takie jest to plemię, świat staje się wrogi.
Łańcuch chorej zemsty na szyjach zaciska,
Nie widać wszak końca takiego zjawiska
To w nas to zło drzemie , czas o tym pamiętać...
04-02-2023
poprawki, refren i opracowanie muzyczne
29-03-2026
GrzesioR
