Oczko - mało, czy tyle!
Trzy razy siedem, to będzie ile?
– dwadzieścia jeden! – krzyczą w głos grzdyle.
A dla mnie oczko, oczko i tyle,
oczko co w kartach mruga zażyle.
A gdy w ogrodzie z łopatą się schylę
powstanie oczko – moje Antyle
w nim nenufary, rybki i krokodyle
z palm, to kokosy i słodkie daktyle.
Kiedy z walizką w świat się wychylę,
gdzieś w Amazonii łapać motyle,
lub w Memphis nagrać własne winyle
to będę sławna – gwiazdorskie mile.
Skoro o gwiazdach – kielich przechylę,
toast podniosę – zatrzymam chwilę
i spojrzę w niebo – czoło pochylę…
oczko od gwiazdki spada kadrylem.
… niby tak mało - jednak, aż tyle!
