Więcej nie zniosę...
co wrósł w tę ziemię wśród brzóz.
Pewnie niczego nie zmienię,
lecz wzwyż spoglądam wciąż, cóż...
Mijają wiosny, jesienie,
wokoło tysiące barw.
Myślę, więc jestem! To pewne!
Dziwny jest dla mnie ten świat...
Kamieniem jestem mój Boże?!
Z prochu utkałeś mnie? Cóż...
Kiedy budziły się zorze,
wrosłam w tę ziemię wśród brzóz.
Kamienne dałeś mi serce,
a może mylę się? Mów!
Życie jest dziwnie pokrętne,
odarte z marzeń i snów.
Skrusz mnie ponownie mój Panie
i zamień mnie w gwiezdny pył!
Ponownie wznieś na firmament,
bym mogła błyszczeć, tam żyć.
A jeśli tego nie możesz,
zamień mnie w wodę, ot tak,
bym mogła nim wstaną zorze,
popłynąć z falą hen, w dal...
Nie chcę być dłużej kamieniem,
gdzie dom z paproci i mchu.
Podaruj skrzyła, szlak gwiezdny,
jak ptak pofrunę wśród zórz.
Pozwól mi Panie zaśpiewać,
wykrzyczeć, co w duszy gra,
bym mogła więcej się nie bać
wrogów, ciemności i zła!!!
Mówią, że kamień jest niemy,
bo taki jest jego los?
Można weń kopać bez przerwy,
to kamień przecież, nie Ktoś!
Ty-y. dn. 30.08.2024. r.
dokończony 04.09.2024.r
//wanda w./ -- Wanda Maria Wakulicz//
