Etiuda tęsknoty /wiersz napisany trójsylabowcami/
Może się Wam spodoba
Wybrzmiały akordy, ucichła muzyka,
widownia aplauzem nagradza skrzypaczkę,
powoli opada sceniczna kurtyna,
wycisza emocji ostatnie wariacje.
Zamknęła dziewczyna skrzypeczek futerał,
zmęczona koncertem skuliła ramiona.
Srebrzystym woalem odgradza tęsknotę,
/kaskadą spłynęła, rozłzawia oczęta./
Zasiewa niechciane ziarenka nostalgii,
wypełnia wspomnieniem komnaty serduszka.
Porusza, rozstraja, arytmią zawodzi,
bezwstydnie wiruje, mgławicą dowodzi.
Wieczorne godziny wybrzmiały paniką,
wróciły demony latami uśpione,
mackami próbują przytulić niebogę,
bezprawnie zawładnąć zmysłami dziewczyny.
Potęga niemocy wypełnia oczęta,
usteczka zsiniałe bezgłośnie wołają:
Maryjo - Mateńko, Ikono zwycięstwa
otaczaj opieką, odwieczną obroną.
Zmęczona powoli opuszcza powieki,
próbuje wymazać bolesne obrazy,
ostatnią rozmowę, wyznania najcichsze,
klepsydrę - zwiastuna wiecznego rozstania.
Załkały skrzypeczki, zapłakał futerał,
melodią przerzewną wysycił powietrze.
Chorały anielskie muzyką wybrzmiały,
deszczowa rapsodia spłynęła przedwcześnie.
Tęsknoty ocean pochłonął dziewczynę,
otwarła futerał, ponownie zagrała.
Etiuda przepiękna nadziei, wierności,
nieboskłon objęła potęgą miłości.
Ty-y. dn. 16/17. 05.2024.r.
//wanda w./ -- Wanda Maria Wakulicz//
