Wiatr bard i liść /ballada napisana poza warsztatem/
Ale ponownie z wiatrem powrócę :)
Raz wiatr wpadł w las, wśród drzew tam siadł,
flet wziął do rąk, dla drzew grał song.
Za trzech wręcz grał, dźwięk niósł się w dal...
Drżał buk, świerk, dąb, aż liść się zląkł.
Cóż to za pieśń? Rzekł liść do drzew.
A wiatr wciąż grał ów song, jak psalm.
- Dość mam już łez, nie chcę znów drżeć!
Rzekł liść, nim spadł i zżółkł raz dwa.
Pod dąb liść spadł, stłukł nos, bark, zad
i znów się drze, bo jest mu źle:
Aj, aj, a jaj! Na bruk jam spadł!
Aż klon wpadł w śmiech, z nim świerk, sto drzew.
A wiatr wciąż gra raz song, raz jazz.
Bal jest wśród drzew, a liść się drze :
Tych kpin dość mam, to cyrk nie bal!
Wzwyż wzbić się chcę, na szczyt wśród drzew,
a wiatr miast wiać, wciąż psalm swój gra!
Ten wiatr, to leń! Nie żal mu mnie!
Chce, bym tu padł, bym zsechł raz dwa!
By zżółkł mój cień, bym zbrzydł w ten dzień!
Wtem wiatr się wściekł i tak mu rzekł:
Tyś gbur, nie liść! Wznieść się sam wzwyż!
Leć tam, gdzie chcesz! Ja gram, sam leć!
Wziął wdech co sił... w kłąb chmur wpiął liść
Masz to, coś chciał! Wśród chmur dziś płacz,
moc łez, nurt wód - mocz się, jak bóbr!
Jak śledź się pław, tam skacz i tańcz!
Słońc nie ma tam, dram jest wśród pań...
Liść zmókł i sczezł, chciał z chmur móc zejść *
lecz nie da się, ból, żal pierś tnie,
Nurt wód go pcha w wir rzek raz da
wśród gór i hal liść mknie w dal hen!
Ty-y. dn. 21.09.2024.rok
//wanda w./-- Wanda Maria Wakulicz//
