Bełkot aktora – Epilog: Rewizja /Sonet ~ № 331
Słowo od autora:
Ten sonet stanowi ostateczne domknięcie historii rozpoczętej w maju 2022 roku, w tryptyku „Bełkot aktora” (№ 175, № 176 i № 177). Po kilku latach powracam do tamtej garderoby, by raz jeszcze spojrzeć w lustro, które kiedyś odbijało twarz pełną bólu i buntu. Epilog jest chłodnym rozliczeniem z tamtą wizją – próbą uchwycenia momentu, w którym emocje zastępuje techniczna pustka, a tragedia bohatera okazuje się jedynie seryjną usterką mechanizmu. To ostatnie „tąpnięcie” po latach milczenia.
(Dopełnienie cyklu sonetów № 175 - 177)
Światło zgaszone pękła szklana bańka
W żyłach zamiast krwi płynie zimna farba
Pustka po słowach to niema wybranka
Zwiędła na twarzy nieszczera kicz-barwa
Wrak zgranych masek w piersi cicho chrupie
Pamięć to tylko wyschnięta już szminka
Wszystkie wcielenia w tym ról martwym skupie
Losu marności kres bliski odcinka
Gdzieś pod powieką tli się jeszcze scena
Prawda jest echem co w próżni szeleści
W lustrze już nie ma nawet twego cienia
Byt się w dramacie żadnym nie pomieści
Próżno w zwierciadle szukałeś człowieka
To tylko pusta makieta tam szczeka
~ Pióro Amora ~
© X.II.MMXXVI
