Proszony obiad
Niestety coraz rzadsze są chwile radości,
Kiedy Bóg mi pozwala podejmować gości,
Bo ludzie w moim wieku mają tyle schorzeń,
Że nigdy nie wiadomo, czy niemoc ich złoży,
Czy może na odmianę przyjmą zaproszenie.
Gdy jednak przyjdą, trzeba uczcić to zdarzenie:
Najpierw szaszłyczki z drobiu przegryźć rad by człowiek –
Jedzenie nie powinno przeszkadzać w rozmowie –
W kieliszkach cierpki riesling do drobiu zagości,
Jedzeniu i rozmowie nada on lekkości;
Potem w chińskich miseczkach, w serowej skorupie,
Pachnąc kminkiem nam zupa cebulowa chlupie.
Jak na komendę milkną panowie i panie,
Słychać tylko szczęk łyżek i grzanek chrupanie.
Kiedy na stół wjeżdżają befsztyki wołowe,
Z wierzchu lekko zbielałe, a w środku surowe,
Powracają powoli rozmowy ciekawe.
Języki rozwiązuje nam Egri Bikaver.
Befsztyk lubi ziemniaczki, to jest wszystkim znane,
Tak jak frytki w oleju złotym gotowane,
Przyda się też do niego troszkę zieleniny
Pokropionej oliwą i sokiem z cytryny.
Wół zjedzony, więc trzeba by powiedzieć basta,
Lecz kawa, lub herbata, owoce i ciasta,
Bo cóż wart obiad, gdy się nie kończy deserem?
Do tego miód dla panów, a dla pań likierek.
Do tego miód dla panów, ale nie dla wszystkich.
Niektórzy anglosaskim zwyczajem chcą whisky.
A przy tym błyskotliwa rozmowa pomyka.
Każdy temat jest dobry (lecz nie polityka).
Po miłym popołudniu goście się żegnają.
Dla mnie niepozmywane naczynia zostają,
Jednakże, zanim stanę nad zlewem i kranem,
Już sam, wznoszę ostatni toast.
Normosanem.
.
