Unisono /Sonet ~ № 315
Na lśniącej tafli gdzie kość słoniowa
Dwa sploty bioder jak fraza natchniona
W srebrzystych dreszczach muzyka się chowa
Linia ramienia mocno wychylona
Jest pięciolinią dla czystego brzmienia
Przez głodne dłonie teraz osaczona
Szept klawiatury nie ma już imienia
Wszak ich rezonans to akord wysoki
Co rodzi światło z najgłębszego cienia
W rytmie oddechu płyną snu obłoki
Gdy dłoń kochanka w głąb strun się zanurzy
By wstrzymać czasu spienione potoki
W muzycznej bieli świat cały się mruży
Gdy nagie piękno w akordzie się burzy
~ Pióro Amora ~
© XV.I.MMXXVI
