Sen i jawa
wiatr potęgował gorzkie łzy.
Przybywało białego całunu.
Zobaczyłem ciebie we śnie
dlaczego on taki nie wiem
przecież nie lubiłaś zimy mamo.
Wicher rozhulał się na dobre
targając gałęzie świerków
i zrobił fałdy w ogrodzie.
Wrony nieznośnie krakały
tańcząc skrzydłami na białym tle.
Płakałem. Powrócił ból. Wielki żal.
Języka gorycz. Pustka przebiła myśli.
Już poranek w żółtych promieniach
a potem wspomnienia zatrzymane
w sercu i w albumach zdjęć.
Tęsknię. Kocham cię mateńko.
