światło które wraca
nie odchodź daleko
kiedy się zgubię
weź głęboki wdech
i niech swobodnie
wiruje sen
na polnej łące
w błękicie nieba
cicho zawołaj mnie
po imieniu
które znasz tylko ty
rozsypię się w świetle
jak pyłek trawy
na dłoniach lata
a kiedy noc
przysiądzie zmęczona
będę tuż obok
żebyś bezpiecznie
trafiła do domu
nie pytaj drogi
bo ślady znikają
gdy patrzysz za długo
wystarczy krok
w stronę ciszy
co nami oddycha
tam czas kładzie się
między uderzeniami serca
jak kot na progu
a my pragniemy przetrwać
bez obietnic
bez końca w nadziei
tylko z tym światłem
które wraca
ilekroć się zagubimy
