Słowik - trylogia wiosenna
I
Dlaczego to-to śpiewa
I ludziom spać nie daje?
Dlaczego szumią drzewa,
Księżyc nad oknem staje
I świeci prosto w oczy?
Gwiżdże słowik idiota,
A noc ogrodem kroczy
Siejąc gwiazdy ze złota?
Robotnik spać musi teraz
By rano wyrabiał normy!
A tu cały ogród w trelach,
Idiotyczny „koncert” wieczorny...
Więc ja się głośno pytam:
Co z tego gwizdu wynika?
Czy Ojczyzna ma jakiś pożytek
Z tak zwanego „koncertu” słowika?
II
Śpiewa słowik w leszczynie
O miłosnych zalotach.
Po ogrodzie pieśń płynie
Aż obudziła kota.
- Znów mięsko, które kląska
Dziś do nas przyleciało.
Niewielka to zakąska,
Ale za to wspaniała.
III
Siedział srok, przy nim sroka
W ogrodzie na czubku drzewa.
- Posłuchaj, słowik, najsłodsza!
- Eee, tam. Ty głośniej śpiewasz!
.
