SZEŚĆSETNE NAKRYCIE
krzesło wyprostowało nogi
a widelec poprawił zęby
przed wyjściem do ludzi
szli razem
z półmiskiem pod rękę
na odwiedziny
do apetytu
drzwi otworzyły im ręce
trochę spracowane
ale bardzo gościnne
człowiek już czekał
z zadem gotowym
jakby całe życie
trenował siedzenie
apetyt mówił dużo
choć nigdy pełnym zdaniem
ciągle mu czegoś brakowało
nawet po deserze
łyżka próbowała
nakarmić rozmowę
ale słowa szybko
studziły się na talerzach
nóż od czasu do czasu
przecinał zdania
żeby wszystkim łatwiej było
przełknąć siebie nawzajem
a kiedy przyszło wychodzić
krzesło westchnęło cicho
że ludzie najczęściej
nie siadają do siebie
tylko obok siebie
***
tym daniem
częstuję Was
przy stole
mojego sześćsetnego wiersza
na TW
