wiosenne oddechy istnienia
mgły w pogodę się rozleją
sen tysiącem róż zapłonie
wiatry z ust mych duszę zwieją
a nad łąką cicho stanie
czas, co krople światła zbiera
i w zielonym, młodym śpiewie
moje myśli w liście wdziera
tam, gdzie ścieżki miękkie, jasne
niosą kroki bez imienia
znajdę echo dawnych pragnień
twe oddechy bez istnienia
aż rozkwitnie dzień w spojrzeniu
który rzeką wolno płynie
i uniesie mnie ku niebu
bym mógł kochać cię jedynie
