Równowaga
Skupiłem dzisiaj uwagę,
Na różnych życia aspektach
I widzę tu równowagę,
Która jest chyba konieczna.
Bo jak położę na szali,
Powiedzmy, że tak się zdarzy,
Tych z prawej i lewej sali,
To żadna z nich nie przeważy.
Podobnie jest w innych sprawach
Gdy dzień się z nocą spotyka,
W powadze i w hucznych zabawach,
Gdzie jedna w drugą przenika.
Bo spokój jest echem po burzy,
Wysiłek wymaga wytchnienia,
A kto w podróży się kurzy,
Doznaje smaku spełnienia.
To taniec na cienkiej krawędzi,
Gdzie środek jest jedyną drogą.
Los nas przez szarość pędzi,
Byśmy się spotkać mogli ze sobą.
Wdech i wydech – tak samo ważne,
Cień i blask – w jednej koronie,
Wszystko, co błahe i to co poważne,
W wielkiej harmonii tonie.
Tu branie z dawaniem się waży,
Jak wdech, wydechu wymaga,
Bo gdy tylko serce się sparzy,
Natychmiast powstaje odwaga.
Porządek z chaosem się mierzy,
By życie nie stało się martwe,
Kto w środek ten szczerze uwierzy,
Utrzyma już w ręku swą kartę.
Złożony z milionów okruchów,
Nieidealny, lecz wciąż jednolity.
W ciszy i w wielkim wybuchu,
Szukam tej nitki ukrytej!
To taniec na cienkiej krawędzi,
Gdzie środek jest jedyną drogą.
Los nas przez szarość pędzi,
Byśmy się spotkać mogli ze sobą.
Wdech i wydech – tak samo ważne,
Cień i blask – w jednej koronie,
Wszystko, co błahe i to co poważne,
W wielkiej harmonii tonie.
Bo balans potrzebny w bezruchu...
Więc tańczę na krawędzi losu...
Złożony z tak różnych okruchów...
Dostrajam się wciąż... do kosmosu.
17-01-2026
GrzesioR

Wiersz Miesiąca
Zaloguj się, aby móc zagłosować na Wiersz Miesiąca.