Zabawa w słowa, albo miłość
Ze skały – kap, kap, kap
Wartki strumyk milę dalej
Nie szalej dziewczę
Ach, nie szalej
Nie wierz w słów potoki
Które płyną z ust jego
Choć piękny, czarnooki
To prowadzi do niczego
Pięknych słów ogrody
Tylko źródłem niezgody
Wierz temu, który złotem
Obsypuję twoje stopy
Lepsze życie potem
Niż strumyka potopy
Słów za dużo
Gdy dni się chmurzą
Za dużo wody
A twej urody
Zmarnować szkoda
Bo słowa to przeszkoda
W słowa, w miłość uwierzyć
To już za życia nie żyć
Złudnym urojeniem gasić pragnienie
A gdzie marzeń ziemskich spełnienie
Miłością nie nakarmisz brzucha
Choć w sercu ogień bucha
Nie dość, że głód i nędza
To jeszcze zawał czeka
Na człowieka
Serca gorące
To serca cierpiące
Utonąć w strumyku
Z jego słów dotyku
Wstyd i hańba zwykła
Bo nie do tego
Społeczność nawykła
Dość wszystkiego
Ach, miłość
Czymże jest w świecie tym
Niezgody kość
Darem złym
Czy tylko w niej spełnienie
Choć to cierpienie
