Protestuję, gdy łzy zamieniają się w kamień
przystań dla istnień - planeta Ziemia;
nie chcemy wojny, by leciał dron,
by się szaleństwem rozprzestrzeniał!
Wygodnie dawać polecenia,
tym, co bezpiecznie sobie żyją,
by się w ruinę świat nasz zmieniał
alarmy zewsząd w przestrzeń biją.
Zabójcze dymy, krew przelana,
zabija brata brat w amoku!
Świat pogrążony w świeżych ranach,
zabójcy patrzą na to z boku!
Nieważne przecież jest bogactwo,
czy własne ego, nawet władza.
Liczy się człowiek, nasza ziemia,
która wciąż w bólach się odradza.
