pomiędzy iskrą a prochem
dopinam koszulą
by iść w nieznane
świetlistym dniem
i ciemną nocą
to tylko kilka
głębokich westchnień
- tak mi się nie chce
upadam jeszcze
turlam się wolno
jak szary kamień
patrzę na zdjęcia
niczym we śnie
prowadzą mnie
te chwile szczęścia
pod krzyżem prochy
leżą samotnie
pytam o drogę
lecz gęsta mgła
wlecze się za mną
jak zawsze
twój cień bez twarzy
co zna mój krok
i każdą bliznę
szepcze pod skórą
że wszystko mija
choć boli nadal
unoszę dłonie
lekkie od ciszy
ciężkie od myśli
i uczę serce
bicia raz jeszcze
wbrew pustym polom
może za mgłą
za zimnym echem
za krzykiem wron
czeka iskierka
mała jak oddech
co tli się skrycie
i nagle niebo
już nie będzie nagie
lecz pełne drogi
którą powoli
tak krok po kroku
zapiszę sobą
dokończę wierszem
