kronika rozstroju cz. IV
szare, beznadziejne i bez wyrazu
zdają się płynąć Tobie godzinami
cóż, trzeba było to wiedzieć zawczasu
wiem, że mnie szukasz pośród gwiazd
wśród tłuszczy w upiornym centrum
na wsiach, łąkach, z dala od miast
wiesz, że lubiłem uciekać od zgiełku
wiem, że mnie czytasz po kilka razy
rękopisy masz dawno wymięte
Ty schowasz chętnie wszelkie urazy
za jedno słowo ode mnie - "tęsknię"
pociąg odjechał, odejdź z peronu
oddaj bilet, chyłkiem opuść dworzec
łudzisz się, myśląc, że dla molochu
znaczy coś karłowaty przechodzień
