kronika rozstroju cz. VI
w muzeum, które przykry sekret chowa
wielkie muzeum - obłudy, niestety
odnalazłem Ciebie jako eksponat
duchowe brednie osłonięte szybą
na piedestale Twe oczy zbójeckie
skóra pachnąca Antananarywą
prawie i przez nią bawiłem w areszcie
wiem, że całe tłumy otworzą usta
to w akcie podziwu nad insygniami
które czasowo mnie zmieniły w głupca
----------------------- to między nami
nie odzywaj się, jesteśmy już po słowie
nie pomogą nawet niebiańscy posłowie
wszystkie Twoje kłamstwa już poznam po słowie
spaliłem ten rozdział - pozostało posłowie
