Czuwanie
w miejsce, gdzie imiona tracą ciężar.
W dnie szukam odbicia ,
nie wiem, czy leży tam moja dawna skóra,
czy twoje milczenie.
Z daleka wraca dźwięk,
albo wołam samą siebie,
albo ktoś tonie moimi ustami.
Noc uczy mnie twojej nieobecności.
Po pracy liczę znaki życia,
ciepło powietrza,
niedopitą kawę,
krzesło odsunięte o krok za mało ,
jakby pustka miała zwyczaj wchodzić
bez pukania.
Czasem woda zamyka mi płuca,
czasem ziemia uczy spadania,
a czasem pustynia
zasypuje mnie imieniem,
którego nie dotykam.
Ciebie w tych miejscach nie ma.
I nie wiem już,
czy śnię jawę,
czy jawa nauczyła się śnić mną.
