Słuchowisko
bez oddechu, jakby cisza była porażką,
a słuchanie przyznaniem się do winy.
Każdy niesie transparent ze swoją prawdą,
nakreślony grubą krechą, choć materiał
dawno spękany od faktów.
Nie lubią pytać, odpowiedź może być cudza,
najważniejsze że „ja teraz mówię" zdanie,
postawione na środku stołu,
święty obrazek.
Więc siedzą naprzeciw siebie i krzyczą coraz bardziej
przekonani, że kto pierwszy zagłuszy drugiego,
ten będzie miał rację.
A przecież prawda nie podnosi głosu, jest jedynym
wiarygodnym świadkiem - ciszą, za którą trzeba
umieć podążyć.
