Ściany mają oczy
jakby coś próbowało się wydostać
cierpliwie
nitka po nitce
aż w końcu pęka
w cienkich włóknach poranka
wiszą resztki koszmarów
niedopowiedziane słowa
oddech urwany w pół
tylko sufit wie
ile razy człowiek potrafi
przegrać z samym sobą
zanim nauczy się zasypiać głębiej
wie że mieszkają tu dwie obce osoby
które od lat wyczekują nocy
by skoczyć sobie do gardeł
Rano zmęczone i milczące
jak po pożarze
którego nikt nie zauważył
a jednak co wieczór
jedno przykrywa drugie kołdrą
