Spotkajmy się w połowie drogi
trochę pod rękę, trochę samotnie.
Jedyną szansą - cudem i darem,
mieszanką dziwactw, sukcesów, potknięć.
Nie jest nadmiarem, a wyważonym
ziarenkiem piasku, który wiatr niesie.
Każdy ma na nie swój własny pomysł,
choć koniec końców, staje się echem.
I niby większość ludzi rozumie,
że to nie żaden fakt objawiony,
a jednak życie niżej niż dumę,
potrafi cenić, prawiąc androny.
Więc zamiast według błędnych wskazówek,
kreślić granice ruchomej osi,
siła przetrwania w tym co umiesz,
mimo, że czasem czujesz niedosyt.
Bądź więc autorem marzeń i wspomnień,
niezapisaną puentą poezji,
duszą dla ciała, i złem i dobrem,
niezręczną ciszą, gdy komuś nie wstyd.
A szczęście będzie już zawsze obok,
jak na ramieniu promienie słońca,
lub nienachalna - piękna świadomość,
że się udało do "teraz" dotrwać.
