CIEPŁO O MROZIE
chce być redaktorem świata
sztywnym wyrazem,
co zgrzyta między zębami
zamraża kałuże w szkło
zawija oddechy w szalik
przykleja języki do żelaza
i ludzi – do myśli
potrafi zmrozić: nos, sumienie
uśmiech w windzie
a nawet „dzień dobry”
na klatce schodowej
kaloryfer wtedy udaje bohatera –
paraduje ciepłem dla uznania
jakby sam wymyślił zimę
i teraz ją dzielnie pokonuje
w lodówkach serc robi porządek
w kieszeniach stawia lodowy zamek
w policzkach maluje rumieńce
jakby to była jego sztuka
a wersom?
wersom nic nie szkodzi
one i tak chodzą bez czapki
czasem są wręcz chłodne – a jednak żyją
mróz może ścinać świat
ale nie zetnie słowa
bo słowo nie grzeje temperaturą –
tylko prawdą
