BAR… BARA… BARA… BARBARA
bar…
krótkie
jak zachęta
do wejścia
albo do błędu
potem
bara… bara…
czyli język
udający rytm
gdy rozum
odszedł na chwilę na bok
wszyscy się śmiali
bo łatwo śmiać się
z tego
co samo wpada w ucho
aż weszła
Barbara
cała poważna
z siatką zakupów
i spojrzeniem
które zna ceny świata
cisza zrobiła się
natychmiastowa
nagle każde „bar”
brzmiało jak rachunek
każde „bara”
jak wymówka bez winy
Barbara postawiła torbę
i powiedziała:
– zabawa zabawą
ale ktoś musi
wynieść śmieci
i wtedy wszystkim
zrzedła melodia
bo życie
lubi refren
ale kończy się
na obowiązku
