Nie mam z nim szans /brachykolon/
Nie mam z nim szans! Nie mam i już!
On gna, jak koń,
w ciąż w przód, jak cug.
Raz tu, raz, raz tam, gna przez ten świat.
Tak już od lat, wciąż mknie hen w dal,
jak śmierć, czy wiatr!
A ja?
No cóż- nie mam już sił,
by biec, by gnać, na łeb, co rusz...
by wziąć się w garść!
Choć jest mi wstyd, choć żal mi dni,
co skradł mi drań, nie mam już sił!
Był świt, jest zmrok! Noc czerń już tka, tak dzień, za dniem..
Ten też mi zwiał.
Na nic się zda mój żal, czy gniew, gdy od od lat ciąż mknie i mknie!
Myśl mą znów ściął i krok i czyn
i zwiał, jak łotr,
za róg się skrył, tam kpi i drwi!
żem leń i kiep, bo nie mam sił!
Ten pęd, ten cwał - nie dla mnie już!
I myśl nie ta, i wzrok, i słuch!
Jak wziąć go w garść,
by siadł na zad, by nie gnał tak, by nie kradł już ni dni, ni lat
i dał ot, tak, ze sześć mi szans..
Chcę mieć choć sześć
szans na ów cud, by biec wraz z nim,
by chcieć i móc...
Na nic mój gniew, na nic stres, żal! On kpi i drwi, wciąż gna, hen w dal!
Ty-y. dn. 11.02.2025.r
//wanda w./ -- Wanda Maria Wakulicz//
