Jakże cię nie kochać
iskrą rozniecasz drobinki nadziei.
Tyś pocieszeniem w marności zbyt lichej,
zamgloną ciemność w roztęczenie zmienisz.
-
Kocham cię życie w codziennej wędrówce,
niezmienny zachwyt rozpraszasz promieniem.
Chcę ciebie słuchać, więc mów do mnie, mówże,
niechaj dzień każdy szczęśliwie jaśnieje.
-
Wiosna, czy zima, ochoczość jednaka,
pragnę po stokroć być w twoich ramionach.
Choć trwanie marne – nadzieja się wplata,
miłość dozgonna z niewiary zwolniona.
-
Znów chcę wyszeptać, że jak tu bez ciebie…
Każdy świt nowy chcę witać z radością.
Przecież doczesność jednak kiedyś zblednie-
i tak cię kocham, tyś łaską najdroższą.
