tamte dni
korytarzem ciągną się
odrestaurowane myśli
samotność budzi mnie
siedzę w odległej ciszy
kocham i tęsknię
na zmianę ufam, to wątpię
moje lęki a twoje pasje
szeleszczą bezgłośnie
kiedy siedzimy
przy pustych talerzach
mijającego życia
strach pełen wegetacji
owija wokół palca
chłodny wiatr
który opowiada nam
niezapomniane, tamte dni
które nie chcą odejść
jak kurz w świetle poranka
unoszą się między nami
ciężkie od znaczeń
uczymy się oddychać osobno
a jednak w tym samym rytmie
czas kruszy brzegi wspomnień
lecz ich ślad wciąż parzy
i tylko noc wie
jak bardzo byliśmy blisko
gdy wszystko już
powoli mijało
