Portal
Mylił się o kilka zejść
Niedoszacowałeś go pośpiesznie
Teraz wyprawę twoją zetnie
To co zostało tu do wzięcia
Jest w tych paru kichnięciach
Portal który miał góry przemieszczać
Potrafi tylko kręgi zakreślać
Pomyśl o tych których skreślasz
Twoja siła w tych zaklęciach
Które klikasz lekkomyślnie
Zostawiając w domyśle
Wszystkich których nie zabierasz
I tych których z marzeń odzierasz
Miałeś ich windować jak najwyżej
Miało im być lżej
Ale chyba przykręciłeś śrubę za mocno
Teraz patrzysz jak marzenia mokną
Od łez, od rozpaczy
Nim ktokolwiek zobaczy
Że portal zsyła w dół
Lecą bez kół
Prosto w otchłań
Bo nikt nie krzyknął zostań
Nikt ich nie powstrzymał
Gdy pierwszy zapalił kryształ
Pierwszą wciągnął kreskę
Setką popił setkę
Więc jeśli możesz podaj dłoń
Bo otchłani toń
Wzywa zaprasza
Portal nie będzie przepraszał
Czasami wystarczy szept
Który sprawi żebyś skrzepł
Ciche w czym mogę pomóc
Nim portal położy go wzdłuż
Ktoś powie i cóż
A ktoś inny kupi bukiet róż
Szeroko się uśmiechnie
Do kogoś cicho westchnie
I uratuje istotę
Nim portal zrobi robotę
