Grubą kreską
Ktoś nazwie to groteską
Ludzi prawych
od poprawianych
Nie dość dobrych
od zapomnianych
A pamięć jest wymagająca
Nie klęka, stojąca
Ze złudzeń odziera
Patrzy wybiera
Kogo wspomnieć
A kogo zapomnieć
Czasem wystarczy chwila
Dla potomnych
Wysoki jak willa
Staje pomnik
Czasami dekady nikną w sekundzie
Wspomnień nie widać nigdzie
Kiedy indziej trzeba poczekać aż przyjdzie
I zajmie miejsce lub wyjdzie
W wieczność się wpisze
Jak foton w kliszę
Bądź też na zawsze zniknie
Gdy lampa błyśnie
Najtrudniej wymazać z serca
Czasem na samą myśl skręca
Że obraz który przywołam
Pamiętać nie zdołam
Pomimo że chciałbym
Jestem bytem marnym
Podatnym na naciski
A obraz tak mi bliski
Znika dnia każdego
Usprawiedliwienia żadnego
Dla siebie samego
Nie posiadam
Więc porażkę zakładam
Gdy po wspomnienia się skradam
