Cmentarz na Wólce Węglowej według Różewicza
„Wśród wielu zajęć
bardzo pilnych
zapomniałem o tym
że również trzeba
umierać
lekkomyślny
zaniedbałem ten obowiązek
lub wypełniałem go
powierzchownie
od jutra
wszystko się zmieni
zacznę umierać starannie
mądrze optymistycznie
bez straty czasu”
Na obrzeżu czarnego miasta
leży cmentarz Wólka Węglowa
podziemne miasto umarłych
długie ulice grobów, po których
przemaszerowały wszystkie kondukty świata
korytarze gdzie tysiąc grobów się otwiera
idę ulicą cmentarnego miasta
grób koło grobu, groby pod sznur
szare groby które mijam
nagrobki z marmuru, pomniki cmentarne
groby otoczone żelaznym parkanem
groby zarośnięte trawą
kamienny Chrystus z misterium
średniowiecznego
na Wólce hula wiatr, na powierzchni
drzewa które karmią się światłem
chmury mosiężne i czarne
lato umiera, gasną róże
Mówią o mnie że nie żyję, jestem ciemnością
mieszkam w zimnym, pustym dole
taki jest mój żywot wieczny
przegrałem walkę o oddech
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie
tyle nocy w brzuchu grobu
sam w obliczu martwych desek
sztywne ręce, ciało jak odlew z gipsu
rozkładamy się, butwiejemy, gnijemy
ścięci toporem śmierci
pogrzebani w ziemi po szyję
alarmujemy żywych
zapomnijcie o nas, żyjcie jak ludzie
My żywi ludzie z których oczu
czasem płyną łzy, a w piersiach bije serce
którzy depczemy ziemię stopami
którzy idziemy za trumną, niesiemy wieniec
którzy oglądamy siedem cudów świata
świat na którym ćwierkają wróble
a ludzie skaczą sobie do gardła
my żywi ludzie nie jesteśmy skorzy do żałoby
Wysnułem z siebie żałobę
i okryłem drzewa, kwiaty, wodę
jednego tylko pragnę
zdechnąć by mieć spokój
niech mnie owiną w gazetę
niech założą papierowe pantofle
niech pochowają pod płotem
w zbiorowej mogile
„Poeta żywcem pogrzebany
jest jak podziemna rzeka”
