Lęki
każdy się czegoś boi.
Przez nie psychika siada
demony hodowane w duszy.
Skąd się one wzięły?
Czemu służyć mają?
Dlaczego tak bolą?
Dlaczego nie przestają?
Męczyć i gnębić człowieka?
Czym się karmią?
Strachem? Bólem? Cierpieniem?
Ostatnim łzawym tchnieniem?
Raczej nie bożym kaprysem
było zesłać nam obawy?
Przecież sami je tworzymy
tragiczne chwile uczynków.
Ludzka mentalność szufladkuje
schować chce złe doświadczenia.
Nawarstwiają się latami
by wybuchnąć w formie lęku.
Sami kreujemy rzeczywistość
walczmy z słabościami.
Przecież co nas nie zabije
to na pewno wzmocni.
