Jeszcze nic straconego...
Czyżbyś po drodze utknął w kałuży?
Przesiąknięty chłodem, łzy wylewasz,
zamiast wiosnę zielonym szalem otulić.
Nie rozpaczaj; jeszcze nie jest za późno,
na to, byś ze słońcem się zaprzyjaźnił,
promykami rozjaśnił smutne lico panny,
malując na ustach uśmiech promienny.
By stało się zadość uczynienie,
przytul wiosenkę całą w skowronkach,
podziwiając bujność pól i łąk zielonych,
wsłuchani w melodyjne, ptasie trele,
będziecie wędrować leśnymi duktami.
