STĄPAM PO RYMOWANEJ BIEŻNI
każdy coś skrobnie, i jakoś wiersz leci
a jak wypadnie komuś, gdzieś w kącie stać
to „q”-ma z wersów – i już jest jego mać
na TwojeWiersze wpada z tekstem pe el
i bazgrze piórem na czarno strony biel
a gdy mu zwrócisz, że kulawy ten rym
to zaraz sapie, żeś za maluczki z nim
inny znów wchodzi, jakby miał laur i tron
ledwo mu zipie metaforyczny koń
następny stęka: „jam awangardy wzór”
lecz sens mu zwisa jak z gwoździa stary sznur
na bieżni życia każdy chce chwały gest
lecz nie u wszystkich forma i oddech jest
bo jeden biegnie, aż mu się kurzy styl
a drugi siada – mówi, że taki był
więc pisz, mój bracie, choć czasem śmiech aż tnie
bo jak nie skrobiesz i tak wypadniesz źle
biegnę do mety, nawet w tył niekiedy
a wszystko po to, żeby, żeby, żeby…
a wszystko po to, by nie przestać bredzić,
by „Jastrz” i inni mogli mnie odwiedzić
i jeszcze po to, by znowu w rymy wleźć
i choćby po to, by siebie jakoś znieść
