OBRAZA NA OBRAZIE
ramą przypięta do zwykłego dnia
twoje spojrzenie staje się chłodniejsze
a moje słowo szuka, gdzie się ukryć
kładziemy dumę jak farbę warstwami
żeby nie było widać, co boli
każdy szczegół dopowiada winę
aż nawet oddech robi się obcy
a pod tym wszystkim jest szczera prawda
niewygodna jak światło o świcie:
że najłatwiej zranić najbliższego
bo zna się dobrze drogę do środka
i kiedy w końcu pęka rama
zostaje ściana, nie dowód
nie trzeba wygrać ani przegrać –
wystarczy zdjąć obraz i przytulić człowieka
