KOŁYSANKA DLA GWIAZD
aaa … niech rynek złoży szczęki,
a reklamy zwiną języki w rulon
i połkną własne światło
kołyszę gwiazdy na nitce ciemności,
na czarnej chuście nieba,
jak koraliki z zimnego „dlaczego”
nie bójcie się, gwiazdy – noc udaje wilka:
ma futro z waty, ale zęby z lodu,
którymi przypina sen do sufitu
śpijcie – zamknijcie powieki z pyłu,
zaklejcie je mlekiem drogi,
żeby wam się nie śniły ceny z promocji
nie nabijajcie ciszy na paragon,
bo choć wszystko chce was kupić,
światło nie jest po to, by się sprzedać
na niebie przewraca się zegar,
wypadają z niego godziny na bruk
jak zęby starego lwa
zbieram je do misek oczodołów,
mieszam z milczeniem snu
i podaję w naczyniu nocy do picia
aaa … śpijcie, gwiazdy, pod powieką,
bo jutro znowu będą was budzić:
„świeć mocniej”, „bądź lepsza”, „bądź czyjaś”
nie wszystko ma błyszczeć dla kogoś –
prawdziwe światło świeci tylko po to,
żeby noc nie była sama z tobą
