PANTOFLOWA DEMOKRACJA
pantofle stoją w przedpokoju
jak para posłów od spraw codziennych
jeden od „załóż, bo zimno”
drugi od „wynieś śmieci, bo pachnie”
a obaj mają większość w domu
próbuję negocjować:
„to może dziś w skarpetkach?”
ale skarpetki nie mają programu
a dywan nie uznaje moich obietnic
i głosuje przeciw
żona mówi, że to nie kontrola
tylko logistyka ciepła
a ja udaję, że wierzę
choć widzę, jak pantofel
przymierza mój charakter
w końcu zakładam je sam
i czuję, że przegrywam z komfortem
bo czasem największa wolność w związku
to nie chodzić boso po sobie
i umieć wrócić w papciach do domu
