POLAK WIERZY, ALE CZY PRAKTYKUJE?
wierzę w Boga
jak w zasięg
– że jest
tylko czasem znika
mam pacierz w kieszeni
obok paragonu
za wczoraj
i za „kiedyś się poprawię”
w niedzielę
praktykuję
wylegiwanie
i późne śniadanie
święta obchodzę starannie
z barszczem, choinką
i pojednaniem
na próbę
w kościele bywam rzadko
bo podobno
Bóg jest wszędzie
a ja mam wszędzie po drodze
spowiadam się w myślach
krótko
bez kolejek
i bez ulgi
zło omijam
jak dziurę w chodniku
czasem wpadnę
i mówię: „to życie”
modlitwę mam prostą:
żeby dzieci były zdrowe
żeby mama mniej bolała
żeby mi nie stwardniało serce
niekiedy zapalam świeczkę
nie dlatego, że muszę
tylko żeby zobaczyć
jak wygląda nadzieja
i tak idę
pomiędzy „wierzę” a „nie zdążyłem”
z krzyżykiem na szyi
i wymówką w kieszeni
wierzę – kiedy trzeba
praktykuję – kiedy wypada,
resztę tygodnia mam na „amen” zamknięte
a praktyka – niech się modli za mnie
